22 października we wrocławskim klubie Eter wystąpi Fismoll oraz intrygujący producent, wokalista, kompozytor i pianista Milky Wishlake’a i Oly. - mistrzynia intymnych narracji i klimatycznych melodii.
Fismoll słynie z genialnych koncertów i doskonałego kontaktu z publicznością, która docenia jego skromność i profesjonalizm. Każdy jego występ pozostawia niedosyt. Tym bardziej cieszy, że podczas wrocławskiego koncertu zabrzmią piosenki z nowej płyty.
Milky Wishlake za sprawą samodzielnie wyprodukowanego wydawnictwa Five Contemporary Songs znalazł się na językach wszystkich, którzy choćby pobieżnie śledzą nowe zjawiska na polskiej scenie muzycznej. Uderzający mocą i skalą głos, muzyczna swoboda i przestrzeń, oryginalne eksperymenty z elektroniką i fortepianem to jego znak rozpoznawczy.
Z kolei Oly. to bardzo młoda artystka o charakterystycznym ciepłym głosie i niezwykłej dojrzałości. Jest muzycznym samoukiem obdarzonym nieprzeciętną wrażliwością i talentem kompozytorskim, które uderzają od pierwszych dźwięków. Piosenki Oly. to niebanalne opowiadania, każda zawiera historię i oryginalny pomysł na jej opowiedzenie. Powstają przy akompaniamencie niewielkich instrumentów - ukulele i kalimby, na których Oly. gra również na koncertach.
21.10.2015 godz. 20.00 Klub Eter, ul. Kazimierza Wielkiego 19 Bilety: 35 zł - 100 szt. wyłącznie rezerwacje, 40 zł - przedsprzedaż, 50 zł – w dniu koncertu, miejsca siedzące (balkon): 60 zł
Milky Wishlake to młody, niezwykle obiecujący producent, wokalista, kompozytor i pianista. Zadebiutował pod koniec tego roku samodzielnie wyprodukowaną, 20-minutową EP–ką Five Contemporary Songs, która zwróciła uwagę środowiska muzycznego. Sam artysta wśród inspiracji wymienia przede wszystkim Queen, Jamiroquai, Talk Talk i Bjork, z kolei dziennikarze stawiają go obok Sohna, Burial czy How To Dress Well.
Z artystą rozmawiamy jeszcze przed wydaniem longplaya. Z kilku pytań dowiadujemy się między innymi: skąd pomysł na jego pseudonim sceniczny, jakiej muzyki słucha na co dzień oraz nieco o polskiej scenie muzycznej.
SO!MUSIC
Milky Wishlake... oryginalnie, skąd pomysł na nazwę?
Milky Wishlake
„Milky” - tak nazywał mnie mój kolega, gitarzysta na studiach w Rotterdamie, z którym to tworzyłem swój pierwotny zespół. Natomiast „Wishlake” wymyśliłem dawno temu na wypadek, gdyby kiedyś udało mi się spełnić dziecięce marzenia i zostać międzynarodową gwiazdą rocka. (śmiech) Po prostu zastanawiałem się, jak moje polskie nazwisko powinno się czytać zangielszczone, a około półtora roku temu postanowiłem tworzyć już jako nowo narodzony Milky Wishlake.
SO!MUSIC
Jesteś jednym z najświeższych nabytków kuźni talentów jaką jest Nextpop. Jak rozpoczęła się wasza współpraca?
Milky Wishlake
To wszystko zaczęło się gdy wróciliśmy z koncertu, który graliśmy w grudniu, jeszcze niezależnie w Warszawie. I kładąc się spać pomyślałem, że jutro znów trzeba będzie zaczynać walkę o przetrwanie w tym, nie oszukujmy się, trudnym muzycznym świecie - oczywiście jako artysta, którego mało kto zna i mało kto mu pomaga. Coś mnie jednak tknęło, żeby sprawdzić jeszcze mój fanpage na Facebooku. Okazało się, że w mojej skrzynce znajduje się wiadomość od Roberta Amiriana, który wracał akurat z trasy koncertowej z Fismollem i słuchając nowych rzeczy na YouTube natknął się na Games. Generalnie nie wiedział nawet, że jestem Polakiem, zauważył to dopiero po komentarzach pod klipem. Praktycznie dwa dni później spotkaliśmy się w Warszawie, od razu pojawiła się nić porozumienia i tak się zaczęło.
SO!MUSIC
W plebiscycie SO!MUSIC pojawiłeś się ze swoją EP-ką i trafiłeś od razu na podium. Czyli jest nadzieja, że publiczność otworzy się na taką muzykę?
Milky Wishlake
Oczywiście, że jest nadzieja. Ludzie chłoną nowe rzeczy i czekam na ten moment, kiedy w końcu pozbędziemy się tego „jak na polskie warunki, to to jest świetne”. Jakie „polskie warunki”? Muzyka to rzecz charyzmatyczna – czy ktoś odróżnia dobrych holenderskich dj'ów od francuskich? Albo od dobrych polskich? Mamy te same syntezatory, te same programy, używamy tych samych mikrofonów i tak dalej – co miałoby pójść gorzej? Ta mentalność „dobre, a polskie” działa też w inną stronę, bo możemy dać komuś kredyt zaufania tylko dlatego, że nie słyszeliśmy czegoś wcześniej, bo nie znamy kontekstu światowego.
SO!MUSIC Materiał na EP-ce jest bardzo zróżnicowany. To dlatego, że nie chcesz być zaszufladkowany? Milky Wishlake Trochę tak. Przede wszystkim początkowo Milky Wishlake miał być takim parasolem dla mnie, pod którym mógłbym tworzyć rzeczy z pogranicza różnych gatunków, sprawdzać się jako producent, a także zapraszać innych artystów do współpracy. Miał być stworzony także dlatego, ponieważ chciałem odseparować swoje około-jazzowe granie, jak również materiał z poprzedniego zespołu. Ale powstał utwór Games (zupełnie przez przypadek) i po kilku miesiącach zaczęto się interesować utworem, co naturalnie stworzyło we mnie silną potrzebę kontynuacji w postaci EP. Mimowolnie oznajmiłem, że EP-ka już niedługo, nie spodziewając się jakiegoś dużego odzewu. Jednak drugi utwór wypuściłem dopiero po pół roku, ponieważ w międzyczasie pracowałem nad muzyką do tanecznego filmu krótkometrażowego Migracje III - właśnie przy pracy nad tym filmem narodziła się jakaś głębsza koncepcja dotycząca EP i dojrzała decyzja o wejściu w to obiema nogami. Tak też powstała Sayaka - była to piosenka ściśle zainspirowana solówką tancerki w filmie. Mam taką zasadę w tworzeniu, że piosenka zawsze jest na pierwszym miejscu – nie chodzi tutaj o mnie, a o zadośćuczynienie pomysłowi. Staram się też nie ograniczać gatunkowo, bo jest to dla mnie zwyczajnie nudne. Generalnie, drażni mnie w dzisiejszej muzyce, jeśli nie słyszę wyraźnej idei. Co innego, że mogę też tej idei nie rozumieć (śmiech). Nie rozumiem też w ogóle filozofii tworzenia wypełniaczy, czyli sytuacji gdy mamy trzy hity, a reszta to jakieś makaronowe utwory (świetny przykład to debiut MGMT). Kiedyś czytałem wywiad z wokalistą z R.E.M., w którym powiedział, że on się już nie przejmuje aż tak pisaniem "najlepszych" piosenek, bo kiedyś w rozmowie z Bono usłyszał, że "nie każda Twoja piosenka musi być najlepsza, więc nie musisz się tak spinać". Nie rozumiem takiego podejścia. Bliżej mi do wolności, którą reprezentował zespół Queen. Pewnie brzmię jak bufon...
SO!MUSIC A Ty jakiej muzyki słuchasz? Milky Wishlake Przez cztery lata studiów grając na fortepianie nie słuchałem praktycznie niczego oprócz jazzu w salach prób. Wcześniej słuchałem wielu rzeczy – od jazzu, pop'u, metalu, wszelkich odmian hardcore'u, matematycznego rocka, indie... Jest to niekończąca się opowieść. Potrafiłem słuchać do dziesięciu płyt dziennie i praktycznie wszystkie pieniądze wydawałem na płyty. Teraz wracam do słuchania muzyki i najlepiej słucha mi się (nadal) amerykańskiego hip-hopu – to jest teraz taka wypadkowa wszystkiego co w muzyce nowoczesne i dobre. Hip-hop skończył się kreatywnie w poprzedniej dekadzie i był głównie maszynką do robienia pieniędzy, a teraz mamy kolejną falę nowych brzmień – Kendrick Lamar, Kayne West, Run The Jewels, The Death Grips czy mój ulubiony Quasimoto (Madlib) – ale to już w sumie było w zeszłej dekadzie. Jeśli chodzi o inne rzeczy, to teraz słucham głównie takich ludzi, którzy są może mało znani, ale są w jakiś sposób innowacyjni, jeśli chodzi o kunszt producencki. Można ich przede wszystkim znaleźć na SoundCloudzie. Mam tam taką swoją playlistę, na którą dodaję sobie takie "smaczki". I nadal słucham raczej muzyki w celach edukacyjnych. Jedynie jakoś ten hip-hop mnie wyłącza i potrafię odpłynąć i nie myśleć o sobie jako muzyku.
SO!MUSIC Kiedyś powiedziałeś, że w miarę wzrostu popularności planujesz powiększyć skład. To już ten moment? Milky Wishlake Moim zamysłem jest trio i na pewno już wkrótce uda nam się tak zagrać – doda nam to pewnie większej swobody w aranżowaniu koncertów. Fred Jacobsson (gitara basowa w Dancer), który docelowo będzie w naszym składzie, gra z nami już od dawna (na razie jestem ja i bębniarz Peter Somos), znamy się ze studiów i świetnie nam się współpracuje. Pewną dynamikę pracy wypracowaliśmy już tam, w Rotterdamie – rozumiemy się i lubimy robić to razem. Później byłoby fajnie, gdyby to był kwartet, ale bardziej zależy mi na wymienności funkcji, żeby każdy mógł sprawdzać się w różnych rolach. Znam muzyków, którzy wejdą w to od razu, ale ten moment musi jeszcze nadejść. Liczę na to, że to już niedługo. SO!MUSIC Uważasz, że polska scena jest przygotowana na kogoś takiego jak Ty?
Milky Wishlake
Myślę, że mamy duże zapotrzebowanie na nową falę muzyki, czego dowodem jest wysyp wielu nowych artystów. Cieszę się, że udało mi się przebić do świadomości niektórych ludzi, ale nie jestem w stanie ocenić, jak to wszystko do końca się przyjmie, bo jeszcze kilka lat temu nikt by sobie nie wyobrażał, że ktoś będzie promował ludzi, którzy w domu tworzą sami, bez pomocy ogromnych wytwórni.
SO!MUSIC
Skąd pomysł na teledysk do Games? Opowiedz trochę o kulisach jego powstania.
Milky Wishlake
Pomysł narodził się naturalnie, w sprzyjających okolicznościach, bo mieliśmy do dyspozycji Teatr Rozbark w Bytomiu, w którym tańczyła moja dziewczyna, Sonia Egner przy okazji spektaklu Legendy z choreografią Kayi Kołodziejczyk. Miałem szczęście, bo cała obsada dała się przekonać do występu w klipie i z pomocą Sonii stworzyliśmy zarys scen oraz ogólny koncept. Podczas charyzmatycznego tańca we mgle Tomka Foltyna z kamerą, za którą stanął Sylwester Smigielski, narodził się motyw przewodni klipu – mężczyzna, który pod wpływem kobiety (idealna i wielowarstwowa Ilona Gumowska) staje się kimś, kim nie chce być, „grając według jej zasad”. Pojawiające się postacie to symboliczne emanacje sił i emocji, które można spotkać w związku. Końcowy efekt to zasługa niesamowitej energii i indywidualności przedstawionej przez świetnych polskich tancerzy, pomysłowości Sonii, dynamizmu Sylwestra za kamerą i mojego montażu, w którym to ułożyłem to wszystko w jakąś kosmiczną całość.
SO!MUSIC Kiedy możemy spodziewać się płyty? Milky Wishlake Planowo powinna wyjść w czerwcu. Muszę się spiąć i wziąć do pracy. Mam mnóstwo materiału, który aż się prosi, żeby go porządnie ogarnąć. Na brak pomysłów na razie nie narzekam.
Nie lubię ich koncertów. Dlaczego? Znacie te irytujące momenty, kiedy gdzieś w środku tworzą się, kiełkują, a potem wybuchają niemożliwe do opisania emocje? Kiedy chcecie przelać na papier lub na zwykła rozmowę opis czegoś, co wymyka się sztywnym ramom języka? No właśnie.
Tym razem znów padło na BOKKĘ, choć wieczór miał być zupełnie inny. Bo oto miałam zobaczyć i usłyszeć na żywo, poza cudownymi zamaskowanymi postaciami, pewnego bardzo utalentowanego faceta, w którego EPce zakochałam się od pierwszego usłyszenia. Bałam się, że Milky Wishlake nie przeskoczy na żywo tej poprzeczki, którą sam sobie ustawił na płycie. O, ja naiwna!
Zacznijmy od tego, że koncert wyprzedał się całkowicie nie bez powodu. Dopasowanie tych artystów od pierwszego momentu, w którym dowiedziałam się o ich wspólnym koncercie, było dla mnie tak oczywiste, jak połączenie kawy z mlekiem lub sernika z rodzynkami. Wiadomo było, że elektroniczne sample, cudowne głosy i klimatyczne dźwięki zawojują tej nocy Stary Klasztor we Wrocławiu. I już od pierwszych sekund, od pojawienia się na scenie Milky'iego Wishlake'a wiedziałam, że muszę się temu poddać.
I jak tu to opisać? Do jego muzyki najbardziej chyba pasuje mi słowo "inspiracja". Stojąc pod sceną poczułam, wraz z tą falą dźwięków, ogromną siłę inspiracji i pasji – właściwie to nie wiem czy odczuwałam emocje tworzącego, czy swoje własne. Wiem jedynie, że przeżycia pod sceną zmiksowały mnie wewnętrznie, uwolniły jakieś dłużej ukrywane emocje. Różnorodność jego twórczości mogła jedynie sprzyjać takim uczuciom – tańczyłam przy Dancer z ludźmi pod sceną, żeby potem bujać się w zamyśleniu przy Sayaka. Zauważyłam jedną śmieszną prawidłowość – kiedy koncert naprawdę mnie wciąga, nie jestem w stanie widzieć nic, prócz muzyki wokoło. Po koncercie podchodząc do Kamila miałam nadzieję, że trafiłam do dobrej osoby – kiedy był na scenie właściwie nie widziałam ani jego, ani Petera stojącego obok. Widziałam ich muzykę, rozkoszowałam się nią i pozwoliłam przeszywać jej się na wskroś.
A przecież kolejna była cudowna i enigmatyczna BOKKA. Kto przejmowałby się problemami technicznymi, skoro zaraz po uporaniu się z nimi dostajemy taką rekompensatę w postaci nowych wersji tak dobrze znanej nam płyty? Zawsze słuchając ich na żywo mam wrażenie, że jest mi dane patrzeć na projekt, który niedługo będzie rozpoznawalny na alternatywnych scenach także poza polskimi granicami. Pamiętam jeszcze ten koncert na Nextpop Festival, podczas którego tak mała część osób na sali znała tekst piosenki Reason czy K&B – teraz cała sala śpiewała wraz z blondwłosą wokalistką Hold on!, tańcząc pod sceną. Byłam już na tylu ich koncertach, a nadal nie mam dość tego kosmosu, w jaki zabierają mnie ze sobą. Wtedy czuję, że dryfuję sobie gdzieś nad powierzchnią świadomości, niczym bohater teledysku Reason leżący na chmurze (swoją drogą czy da się nie uśmiechnąć oglądając ten teledysk?). I jeśli ktoś uważa, że muzyce synthpopowej brak delikatności czy emocji to zapraszam na koncert BOKKI – kto ostatni będzie miał ciarki na plecach ten wygrywa.
Takie serniki z rodzynkami to ja mogę jeść codziennie.
Już 22 stycznia we wrocławskim Starym Klasztorze prawdziwa muzyczna bomba - BOKKA i Milky Wishlake na jednej scenie!
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to, co ma się wydarzyć 22 stycznia w Starym Klasztorze we Wrocławiu, będzie petardą, jakiej dawno we Wrocławiu nie było! Połączenie dwóch elektronicznych i enigmatycznych wykonawców, czyli BOKKI i grającego przed nią Milky Wishlake na pewno nie przejdzie bez echa – w końcu takiej dawki dobrych dźwięków w jednym miejscu nie da się doświadczyć na co dzień.
BOKKA, która szturmem przejmuje polską scenę muzyczną nie biorąc jeńców, już kilkukrotnie pojawiała się we Wrocławiu, za każdym razem pokazując jeszcze więcej i podnosząc sobie poprzeczkę. Ale tym razem pierwszy raz zawitają do Wrocławia z nowym repertuarem i w całkiem nowym wydaniu wizualnym. Z kolei Milky Wishlake, debiutujący w 2013 roku, zawładnął naszymi sercami od samego początku, cały czas budując napięcie wokół siebie - chociażby takimi klipami jak Games, który został wypuszczony w połowie zeszłego roku.
Już nie możemy się doczekać, by zrelacjonować Wam to wydarzenie!
City Sounds: BOKKA & Milky Wishlake Kiedy: 22.01 (czwartek), godz. 20.00 Gdzie: Sala Gotycka Starego Klasztoru, Wrocław Bilety: 45 zł/55 zł Uwaga, bilety kończą się! Ostatnie sztuki biletów w cenie 45 zł można jeszcze rezerwować mailowo pod adresem: bilety@o2.pl Można również rezerwować bilety na miejsca siedzące na balkonie w cenie 55 zł. - ilość miejsc ograniczona!
Jeden z najciekawszych tegorocznych debiutantów, Milky Wishlake, dołączył do ekipy artystów wytwórni NEXTPOP.
Five Contemporary Songs to tytuł EP-ki, za sprawą której Milky Wishlake znalazł się na językach wszystkich, którzy choćby pobieżnie śledzą nowe zjawiska na polskiej scenie muzycznej. Niemal od razu został okrzyknięty jednym z najzdolniejszych debiutantów i nadziei roku 2015. Nie umknął też uwadze wytwórni NEXTPOP. Artysta kilka dni temu oficjalnie zasilił szeregi labelu Roberta Amiriana.
Najpierw Oly., później Baasch, teraz Milky Wishlake. Młody, obdarzony wszechstronnym talentem muzyk dołączył wraz z dwoma wyjątkowymi debiutantami do uznanych BOKKI, Fismolla i Kari.
Debiutancka płyta muzyka pojawi się pod szyldem Nextpopu w 2015 roku. Pod pseudonimem Milky Wishlake kryje się pochodzący ze Śląska Kamil Zawiślak, który po ukończeniu w Rotterdamie konserwatorium w klasie fortepianu, wrócił do Polski i zajął się komponowaniem swojej autorskiej muzyki. Five Contemporary Songs to 5 utworów, po przesłuchaniu których nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z unikalnym talentem. Uderzający mocą i skalą głos, w połączeniu z przestrzenią i oryginalnymi eksperymentami z elektroniką i fortepianem sprawiają, że płyta Milky Wishlake staje się jedną z najbardziej oczekiwanych w nadchodzącym roku.
Milky Wishlake to młody, niezwykle obiecujący producent, wokalista, kompozytor i pianista. Zadebiutował pod koniec tego roku samodzielnie wyprodukowaną, 20-minutową EP – ką pt. Five Contemporary Songs, która zwróciła uwagę środowiska muzycznego i doprowadziła muzyka do podpisania kontraktu z wytwórnią NEXTPOP, stojącą za sukcesami takich artystów jak: BOKKA, Fismoll i Kari. Laureat m.in. I nagrody na festiwalu Eurosong 2013, Muzyka na Plan 2014 (festiwal filmów niemych z oprawą muzyczną wykonywaną na żywo) oraz wyróżnienia na Festiwalu Młodych Talentów 2014. Sam artysta wśród inspiracji wymienia przede wszystkim Queen, Jamiroquai, Talk Talk i Bjork, z kolei dziennikarze stawiają go obok Sohna, Burial czy How To Dress Well. Niezależenie od porównań i inspiracji jego debiutancka płyta będzie jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń 2015 roku.