Magnificent Muttley: My to jednak bardziej video, czyli o tym co łączy animowanego pieska, Hitchcocka i Marilyna Mansona [wywiad]
Magnificent Muttley to młode warszawskie power trio. Ich muzyka łączy w sobie wszystko co najlepsze w muzyce rockowej. Ostre gitarowe riffy, melodyjne wokale, dużo improwizacji i bezkompromisowe pierdolnięcie. Grupa w swoich numerach łączy inspiracje takimi zespołami jak Queens of the Stone Age czy The Mars Volta, tworząc swoją własną, wyjątkową mieszankę. Psychodeliczne riffy, nieokiełznana sekcja rytmiczna i mocny wokal Krzysztofa Pożarowskiego stanowią ich znaki rozpoznawcze.
Z chłopakami z Magnificent Muttley spotkaliśmy przy okazji ich koncertu w poznańskim Dragonie, gdzie promowali swoją nową płytę Rear Window. Oto, co nam opowiedzieli...
SO!MUSIC
Nagraliście płytę bez menagera, bez wytwórni. Sami zebraliście pieniądze. A co by było jakby się to nie udało? Nie pomyśleliście o tym?
Kuba Jusiński, gitara:
No niestety przechodziło mi to przez myśl wiele razy. Szczególnie na samym początku, jak zaczęliśmy Odpal Projekt. Nie wiem, chyba każdy z nas myślał, co wtedy zrobimy.
Krzysiek Pożarowski, bas, śpiew:
Mieliśmy kilka scenariuszy, takich awaryjnych.
Krzysiek Pożarowski, bas, śpiew:
Mieliśmy kilka scenariuszy, takich awaryjnych.
Kuba:
Ale raczej nie braliśmy pod uwagę, tego że ta płyta nie wyjdzie, że coś zawsze wykombinujemy.
Ale raczej nie braliśmy pod uwagę, tego że ta płyta nie wyjdzie, że coś zawsze wykombinujemy.
SO!MUSIC
Jest jednak wiele zespołów, którym to się nie udało.
Kuba:
Mieliśmy naprawdę szczęście, że to tak wszystko wyszło.
Olek Orłowski, perkusja:
Ja byłem spokojny na przykład. Mieliśmy nagrany materiał, co jest najbardziej kosztowną rzeczą. Wszystko jest w ogóle prostsze, jak masz nagrany materiał i nawet jak byśmy chcieli znaleźć jakiegoś menagera czy wydawcę, to z gotowym materiałem zupełnie inaczej się rozmawia.
Mieliśmy naprawdę szczęście, że to tak wszystko wyszło.
Olek Orłowski, perkusja:
Ja byłem spokojny na przykład. Mieliśmy nagrany materiał, co jest najbardziej kosztowną rzeczą. Wszystko jest w ogóle prostsze, jak masz nagrany materiał i nawet jak byśmy chcieli znaleźć jakiegoś menagera czy wydawcę, to z gotowym materiałem zupełnie inaczej się rozmawia.
SO!MUSIC
Kuba:
Dużo osób właśnie nam coś takiego sugerowało. To też nie była od razu podjęta decyzja, że wydajemy tę płytę sami. Wiele nad tym myśleliśmy, ale w końcu stwierdziliśmy, że jeżeli uda nam się samym zebrać pieniądze i sami nagraliśmy tę płytę, to będzie idealne zamknięcie całej historii. No i udało się.
Krzysiek:
Pamiętam jak siedziałem przy komputerze, wszystko było gotowe i nacisnąłem Enter, żeby odpalić akcję. Byłem potwornie zestresowany. Po czym po godzinie mieliśmy ponad 400 zł na koncie.
Kuba:
To jest bardzo budujące, że ktoś chce tej muzyki słuchać i chce, żeby ta płyta wyszła. Oprócz nas.
Dużo osób właśnie nam coś takiego sugerowało. To też nie była od razu podjęta decyzja, że wydajemy tę płytę sami. Wiele nad tym myśleliśmy, ale w końcu stwierdziliśmy, że jeżeli uda nam się samym zebrać pieniądze i sami nagraliśmy tę płytę, to będzie idealne zamknięcie całej historii. No i udało się.
Krzysiek:
Pamiętam jak siedziałem przy komputerze, wszystko było gotowe i nacisnąłem Enter, żeby odpalić akcję. Byłem potwornie zestresowany. Po czym po godzinie mieliśmy ponad 400 zł na koncie.
Kuba:
To jest bardzo budujące, że ktoś chce tej muzyki słuchać i chce, żeby ta płyta wyszła. Oprócz nas.
SO!MUSIC
Sami ją dystrybuujecie. Tylko u was można ją zamówić?
Krzysiek:
Póki co, jest jedno miejsce w Warszawie, gdzie można ją kupić. Rozglądamy się jeszcze za jakimiś klubami, miejscówkami, które przy okazji sprzedają płyty.
Kuba:
Wiadomo, że najwięcej płyt się sprzedaje, bo ktoś się zgłosi do zespołu, albo po prostu po koncercie. Jak ktoś będzie chciał, to raczej bezpośrednio się do nas zgłosi.
SO!MUSIC
Jeśli ktoś was nie zna, nie ma polubionego waszego fanpaga to nie widzi, że wydaliście tę płytę. Nie myślicie o tym?
Krzysiek:
Jeżeli ktoś nie ma Facebooka, a interesuje się muzyką, to gdzie on tej muzyki szuka? Nie ma miejsca, poza blogami, w którym są bieżące informacje o muzyce alternatywnej. To jest jedyne miejsce, w którym można się dowiedzieć co się dzieje u zespołów, których nie stać na to, żeby występować w telewizji na jakiś wielkich przeglądach. Wydaje mi się, że nie ma żadnej platformy, która zastąpiłaby samodzielne dowiadywanie się. Jeżeli ktoś nie szuka, to nie znajdzie.
Olek:
Patrząc na doświadczenie pierwszej płyty i EP-ki, gdzie wydaliśmy je obie u wydawców, to oprócz tych, powiedzmy, 30 płyt sprzedanych w Empiku, praktycznie wszystko przechodziło przez nas. Przy zespole takim jak my, tak to działa. Dla mnie to było logiczne, że ten crowdfunding był takim znakiem zapytania. Każdy z nas odświeżał tą stronę po milion razy dziennie. (śmiech)
Kuba:
Większość wejść to my zrobiliśmy, bo co chwilę zaglądaliśmy czy coś się dzieje.
Jak będzie wydawać następną płytę, to też planuje to zrobić w taki sposób?
Kuba:
Tego to my jeszcze nie wiemy. (śmiech)
SO!MUSIC
Nie myślicie o tym. Podobno, jak muzyk kończy płytę, to już myśli o następnej. Nie wiem ile w tym prawdy, ale...
Krzysiek:
Może jak skończymy tę trasę i będziemy mieli tydzień wakacji w lecie, to zaczniemy myśleć o czyś innym niż praca nad tą płytą, która trwa od lipca zeszłego roku.
Kuba:
I końca nie widać, ile jeszcze będzie trwała, już po wydaniu.
Olek:
Ja też nie wierzę, że jakikolwiek muzyk dwa tygodnie po tym jak odebrał wszystkie płyty, myśli o tym, żeby wydawać następną.
Może jak skończymy tę trasę i będziemy mieli tydzień wakacji w lecie, to zaczniemy myśleć o czyś innym niż praca nad tą płytą, która trwa od lipca zeszłego roku.
Kuba:
I końca nie widać, ile jeszcze będzie trwała, już po wydaniu.
Olek:
Ja też nie wierzę, że jakikolwiek muzyk dwa tygodnie po tym jak odebrał wszystkie płyty, myśli o tym, żeby wydawać następną.
SO!MUSIC
Wakacje. Jak wydaliście tamtą płytę to graliście na OFF’ie na Open’erze. Teraz wydaliście następną i na line – up’ach was nie ma. Taka teoria, nie wiem na ile słuszna. Jeżeli się pojawi nowy zespół, młody, zdolny to jest promowany. Ale jak już ten zespół zyska pewną renomę to musi sobie radzić samemu. Jak wy uważacie?
Krzysiek:
Przede wszystkim jest tak, że Open’er zaczyna zataczać koło i zapraszać po raz kolejny te same wielkie zespoły. W przypadku Polski, tak dużo się dzieje, że jeszcze tego koła nie zatoczył. Może Nosowska zagrała dwa razy, ale raz zagrała jako Hey, a raz jako Nosowska. My graliśmy dwa lata temu i jeszcze teraz jest za wcześnie. Tak trzy lata to jest minimum.
Olek:
Plus tworząc teorię obie poprzednie płyty wyszły na jesieni i w następnym roku na festiwalach graliśmy. To, że tą wydaliśmy w kwietniu, jest być może za małym czasem, żeby to zadziałało w ten sposób. Jesteśmy zespołem, który ma 3 tysiące like’ów na Facebooku. To, że wydajemy płytę nie odbija się echem wśród wszystkich menagerów, wszystkich festiwali. Myślą sobie: O kurde! Oni znowu wydali płytę, musimy ich wziąć w tym momencie. To jednak trwa, to musi przejść, musi być echo. Wtedy dopiero jest myślenie: Oni wydali pół roku temu fajną płytę. Ludzie tego słuchają, przychodzą na koncerty. To znaczy, że trzeba ich wziąć. Fakt wydania płyty nie jest powodem, dla którego zespoły grają na festiwalach, tylko to jak zostały te płyty odebrane. To jest moja teoria.
Krzysiek:
Dokładnie. Teraz to się nawet dobrze składa. Oczywiście super jest zagrać na festiwalu, ale mamy teraz dużo roboty. Ja nie czuję jakieś mega pustki. Mi się teraz marzy, żeby zagrać w Hamburgu na Showcase i móc zrealizować w końcu taką porządna trasą po Niemczech. To jest dla mnie warte więcej niż każdy festiwal w Polsce. W tej chwili, oczywiście.
SO!MUSIC
Zaczęliście od wschodu. Byście na Ukrainie, na Białorusi. Nie baliście się? Czasy, powiedzmy, nie są najbardziej spokojne.
Kuba:
Trochę się baliśmy. Bardziej to się chyba bały bliskie nam osoby.
Krzysiek:
Mieliśmy taki mikro stres jak wjeżdżaliśmy na Białoruś. Tam czekaliśmy cztery godziny na granicy.
Olek:
Przed wszystkim trzeba powiedzieć, że to nie jest tak, jak się wjeżdża na Ukrainę to wszędzie są czołgi i wojska. My żadnego czołgu nie widzieliśmy. Były patrole na głównych arteriach. Policja jest po to, żeby być przygotowanym na to, co może się wydarzyć.
Kuba:
Poza tym wojna nie jest na całej Ukrainie, tylko na pewnym jej obszarze.
Olek:
Ukraina jest dwa razy większa od Polski, więc jest gdzie jeździć. Zrobiliśmy prawie 4 tysiące kilometrów. Najbliżej byliśmy 300 km od tej tzw. "linii frontu". Ale byliśmy w Charkowie, który jest oddalony o 30 km od granicy z Rosją i było bezpiecznie. Podobno nawet byliśmy w lokalnych gazetach, jako wydarzenie.
Zostaliście pozytywnie przyjęci, ludzie was kojarzyli? Czy na zasadzie, ktoś przyjechał to pójdziemy zobaczyć?
Olek:
Myślę, że zadziała bardziej zasada zespołu z zachodu, niż muzyka.
Kuba:
Szczególnie, że tam prawie nikt nie chce teraz przyjeżdżać. Dla ludzi było super to, że w ogóle nam się chciało.
Krzysiek:
To prawda. Poprosili nas, żeby puści słowo dalej w świat i ja to robię z przyjemnością. Na Ukrainie ludzie chcą chodzić na koncerty. Tych koncertów nie ma, bo sytuacja jest jaka jest. Życie się toczy normalnie, w tych miastach, które nie są objęte wojną. Jeżeli, którykolwiek zespół ma ochotę wyjechać na Ukrainę i zagrać parę koncertów, proszę do nas napisać. Skontaktujemy z kim trzeba. Zespół będzie miał frajdę, a ludzie tam się będą cieszyć.
SO!MUSIC
Mówiliście o Niemczech, że panujecie trasę. A gdzieś dalej? Londyn, USA?
Kuba:
Pewnie, że byłoby fajnie. Tylko w wypadku Anglii czy Ameryki trzeba to przekalkulować. Myślę, że zagranie z jakimś zespołem, jako suport, to byłby większy sens. A tak po prostu jechać, wydać masę pieniędzy, bo to można zrobić - to jeszcze nie jest ten moment. Jeśli chodzi o wszystkie kraje sąsiadujące, to jak najbardziej.
Krzysiek:
Teraz Litwa, Łotwa, Estonia się mega otworzyła. Jest Tal Music Week. Wiem, że jest bardzo ścisła współpraca instytucji kulturalnych Polskich i Bałtyckich. To też jest super kierunek. Anglia jest bardzo trudna, bo jak się nie ma zaplecza w postaci potężnego managementu, to naprawdę trudno. Tak jak powiedział Kubuś, można pojechać, ale każdy klub jest przestrzenią pod wynajem. Trzeba zapłacić za klub, za akustyka itd. Można grać, tylko po co? Nikt nie przyjdzie, albo nie będzie żadnego odbioru. Jeżeli płyta nie będzie w dystrybucji w Anglii to nie ma najmniejszego sensu. A Stany? Myślę, że jest jakaś szansa na przyszły rok, ale na razie nie ma co zapeszać. To też będzie raczej traktowane w kategoriach dobrej zabawy niż kroku marketingowego.
SO!MUSIC
Porównują was do Hendrix’a, do Red Hot Chili Peppers...
Krzysiek:
Porównywali nas nawet do Marilyna Mansona.
Olek:
Ciekawostka jest taka, że gdyby Marilyn Manson urodził się 30 lat później, to brzmiałby tak jak my. Tylko, że nikt nie wie o co chodzi. Myślę, że to chodzi o twarz Krzyśka, (śmiech) ale nie jestem pewien.
SO!MUSIC
Wracając. Nie macie takiego odczucia, że urodziliście się w nieodpowiednim miejscu i czasie? Woodstock’69...
Krzysiek:
Nie. Zobaczysz, za 5 lat będzie taki Woodstock znowu w Europie.
Kuba:
Na to się nic nie poradzi. Rock zawsze wraca.
Krzysiek:
Trzeba po prostu grać muzykę i tyle.
Olek:
Nie ma czegoś takiego, jak czasy, w których coś nie wychodzi. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Hitem jest jednocześnie synthpop’owym eighties’em, a na dyskotekach leci Jet Are you wanna be my girl? Z drugiej strony reagge w Polsce jest gatunkiem narodowym, jak i heavy metal. Jesteśmy w czasach, w których wszystkie gatunki, jakie powstały są w tym samym miejscu. Myślę, że jest coś takiego jak ogólnoświatowa zmian warty.
Krzysiek, Kuba:
Wow, no rozwiń to.
Olek:
Zespoły, które jeszcze 5, 10 lat temu były ostoją popowej części rocka poszły się jebać. Quenns of the Stone Age, Arctic Monkey było na piedestale. I to się poszło jebać.
SO!MUSIC
Rear Window film Hitchcocka, dlaczego taki tytuł dla płyty?
Olek:
Obejrzeliśmy ten film i nam się spodobał. Okazał się, że to jest to. Krzysiu…
Kuba:
Tak naprawdę chodzi o teksty.
Olek:
Krzysiu pisał teksty.
Krzysiek:
Uznałem, że nie widziałem za dużo filmów Hitchcocka. Zaczęłam oglądać. Rear Window jest o tym, że koleś który jest fotoreporterem, siedzi w domu, bo ma złamaną nogę i ogląda przez okno co się dzieje. Tam dokonuje się morderstwo. Ojej, zdradziłem puentę. W każdym razie. Okazało się, że to się super zgadza z tekstami. W większości na tej płycie, są o tym jak beznadziejny jest ten świat i jak niewiele da się z tym zrobić z mojej pozycji.
SO!MUSIC
Dwie wcześniejsze płyty. W trzech słowach. Mocne rockowe granie. Teraz Wasze trzy słowa, o tej nowej płycie. Jakbyście ją zareklamowali?
Krzysiek:
Dobra, mocna płyta. Pierwszy album był zwieńczeniem togo, co robiliśmy do tej pory, EP-ka była półstopniem. Tak ta druga płyta jest pierdolnięciem, które na tym etapie jest przemyślane i najbliższe temu, czego byśmy chcieli i jak myślimy o swojej muzyce.
Kuba:
Mocna, szczera i… przemyślana. Ciężko jest tak określić. Nie jestem malarzem, który robi jedną kreskę i twierdzi, że to jest ukrzyżowany Jezus, bo to jest głupie. Na pewno to było szczere. Mam poczucie, że wszystko co tam jest, jest świadomie i tak miało być. Wierze w to, że jest dobre, dlatego że dałem z siebie 100%.
Olek:
To jest płyta, którą zrobiliśmy najlepiej jak potrafiliśmy, więc drogi czytelniku posłuchaj tej płyty. Jeżeli Ci się podoba to jesteś z nami w teamie. Pozdrawiam!
Krzysiek:
Napisz do nas, co myślisz o tej płycie. Jak się czujesz kiedy jej słuchasz. To też jest bardzo ważne, w jakich okolicznościach się słucha płyty. Czy jest to dla ciebie ważne? Czy się skupiasz na muzyce, czy raczej coś klikasz na komputerze.
Olek:
Czy myślisz o życiu, czy myślisz o śmierci?
SO!MUSIC
Nie uważacie, że odbiór muzyki w obecnych czasach trochę stracił na wartości?
Krzysiek:
Wiadomo co reklamy zrobiły z muzyką. Nagle się okazuje, że jest ważna jedna 3 sekundowa melodia, która wpada w ucho. To, że te wszystkie super popowe zespoły, jak nagrywają singiel to wiedzą, że będzie w tempie 120 itd. Ciekawe jest to, jak się słucha takiej muzyki będąc wychowanym w takim świecie.
Olek:
Odbiór muzyki to jest ciekawe pytanie, bo zmienił się sposób słuchania muzyki. Abstrahując od momentu i funkcji. Kiedyś się miało głośniki, Hi-Fi, stereo, dostało się płytę i to była jednak kontemplacja.
Krzysiek:
Sam fakt, że nic innego się nie robiło, tylko słuchało.
Olek:
To jest jak czytanie książki i sprzątanie w jednym momencie. No nie da się.
Krzysiek:
Za dużo bodźców jest. Wszystko się tak miele. Nic z tego dobrego nie wychodzi, wszystko się dzieje na raz, wszystko traci na znaczeniu, wszystko się miesza. Dostajemy taką papkę. To jest super ciekawe i mega dołujące...
SO!MUSIC

Kuba, Krzysiek, Olek:
Każdy!
Kuba:
Tylko, żeby nie było. Nazwa nie jest od tego pieska, tak bezpośrednio.
SO!MUSIC
Myślałam, że ten pies ma coś wspólnego.
Kuba:
W sumie ma. Chociaż to nie wychodzi bezpośrednio z kreskówki, tylko jest taki komik Eddie Izzard, miał zajebisty skecz, który był o tym, jak by nie mógł śmiać się James Bond. I James Bond w jego skeczu śmiał się tak jak ten piesek. Z tego właśnie jest nasza nazwa.
Olek:
Sprawdzone info. Tak było. Nauczyliśmy się tej historii na blachę. "To dzisiaj opowiadam ja..."
Kuba:
W opisie powinniśmy mieć, nie że rockowe trio, coś tam...
Krzysiek:
Tylko banda dekli. (śmiech)
SO!MUSIC
Słuchajcie! Lepiej by się sprzedało...
Krzysiek:
To dawaj taki nagłówek i jedziemy.
SO!MUSIC
Nie, nagłówek miał być my to wolimy video, tak?
Kuba:
Magnifficent Muttely: My to bardziej video. (śmiech) [Aluzja do wcześniejszej rozmowy, kiedy chłopaki stwierdzili, że lepiej wychodzą im wywiady nagrywane video. Taka forma, w ich przypadku, bardziej się broni, bo nie tylko opowiadają, ale też mogą pokazywać, np. swoją parodię piosenek.]
SO!MUSIC
Dziękuje wam bardzo!
Kuba, Olek, Krzysiek:
Dzięki!
0 komentarze: