Autor: Czak Wojciech
Mela Koteluk powraca z nowym materiałem. 17 listopada ukazała się jej druga płyta pt. Migracje. Przeczytajcie naszą recenzję tego krążka.
Mela Koteluk jest nominowana w kategoriach 'Artysta roku' 'Album roku' oraz 'Utwór roku' w Plebiscycie SO!MUSIC 2014! WIĘCEJ TUTAJ
Przez długi czas, jedynym albumem który liczył się w polskiej komercyjnej muzyce popularnej, była
Granda Moniki Brodki. Od tego czasu, mineły całe lata świetlne, a nasza rodzima muzyka pop znowu oscylowała między dwoma metrami a mułem. Teraz dzięki nowej płycie
Meli Koteluk, która doskonale wypełnia muzyczną pustkę, przejrzysta powierzchnia zbliża się coraz szybciej.
Warto wspomnieć, że jej pierwszy krązek, rozpoczynający powoli rewolucje w skostniałym gatunku, był całkiem dobry. I już 2 lata temu, ze złotą płytą pod pachą, powoli próbowała odbić polską muzykę od dna, i to z całkiem niezłym skutkiem.
Migracje, to drugi, pełny charakterystycznego wokalu krążek, na który czekałem bardziej niż niecierpliwie. Pierwsze przesłuchanie, skończyło się na 17 powtórzeniach
Tragikomedii. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, ale ten właśnie kawałek, a zwłaszcza jego refren, obudził cudowne motyle w moim brzuchu i przyssał mnie do słuchawek na kilkadziesiąt minut.
Rumieńce na twarzy, świadczyły tylko o tym że ten związek nie skończy się szybko. A wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy to pierwsze informacje o nowej płycie Meli, pobudzały krążenie, a singlowy utwór
Fastrygi, potwierdził w przekonaniu, że to jest miłość od pierwszego przesłuchania.
 |
Tracklista albumu Migracje:
Wersja podstawowa:
13. Jak w obyczajowym filmie
3. Żurawie origami (wersja akustyczna)
4. Migracje (wersja akustyczna)
|
Płytę otwiera euforyczna z cudowną zmiennością
Tragikomedia, nie pozwoli ani na chwile oderwać uszu, a refren nie będzie chiał przestać za wami chodzić. Gdzieś tam szybko i po cichu przelatuje
Stan dusz - drugi witający nas kawałek, niespecjalnie ciekawa, choć bogata w aranżacje ballada. Tempo automatycznie podkręca
Żurawie Origami - gitarowa bomba pozytywnej energii, która zanosi nas wprost w ciepłe ramiona utworu
Na wróble. Muzyczna słodka przyjemność, ze świetnym tekstem.
Fastrygi natomiast to pierwszy singlowy kawałek, małe arcydzieło, wielowymiarowy utwór. Jeden z tych, którego prawdziwy smak czuć nawet po długim czasie.
Zmienne tempo to minimalistyczny przerywnik, swoiste preludium do
Tango Katana, w którym sam na sam, intymnie i powoli możemy przysłuchać się Meli oraz chwalić dzień w którym, uformował się ten intrygujący głos. Niby kolejna pozycja
To nic nadzwyczajnego, ale jednak daje do myślenia, i dzięki temu że refren porusza rytmicznie nogą, może się podobać. Tak samo jak
Pobite gary i
Migracje. Oba niesamowicie przebojowe, zaskakujące energią, duchowi spadkobiercy
Spadochronu i
Działać bez Działania z debiutanckiego krążka.
Kolejny krótki muzyczny przecinek
Duszno dzieli nas od finału płyty.
Przeprowadzki i
Jak w obyczajowym filmie, zamykają album w wielkim stylu. Post-punkowo, niezwykle emocjonalnie i soczyście.
Cytując jednego z użytkowników serwisu Youtube, niejakiego prestissimoLIVE który napisał o Meli Koteluk tak: "W tym głosie manifestuje się cała inteligencja stworzonego wszechświata.."
...i cholera, coś w tym jest!
0 komentarze: